niedziela, 11 października 2026

Jesteś zajebista. Naucz się to przyjmować.

Wiecie, co jest jedną z dziwniejszych rzeczy, których nas nauczono?

Że kiedy ktoś mówi nam coś dobrego, powinniśmy natychmiast zacząć tłumaczyć, dlaczego wcale nie jesteśmy tacy dobrzy.


„Świetnie to zrobiłeś!”

„Eee, tam. To nie tylko moja zasługa”.


„Fantastycznie poprowadziłeś to wydarzenie!”

„Daj spokój, po prostu miałem dobrych ludzi wokół”.


„Naprawdę jesteś w tym świetny!”

„Bez przesady, każdy by tak zrobił”.


No właśnie.

Nie. Nie każdy.

I chyba najwyższy czas przestać udawać, że jest inaczej.

Bo wiecie co?

Można być w czymś cholernie dobrym. I można o tym wiedzieć.

Można mieć talent.

Można mieć kompetencje.

Można mieć doświadczenie, którego nie zdobyło się przypadkiem, tylko latami pracy, popełniania błędów, uczenia się, próbowania i zaczynania od nowa.

Można robić rzeczy, których inni nie potrafią.

I nie ma w tym absolutnie nic złego.

To nie jest arogancja.

To nie jest brak pokory.

To nie jest przekonanie, że jesteśmy lepsi od wszystkich dookoła.

To jest świadomość własnej wartości.

A przecież tak często mylimy ją z nieskromnością.

Jakby przyznanie, że coś nam świetnie wyszło, automatycznie oznaczało, że komuś innemu wyszło gorzej.

Jakby docenienie siebie odbierało wartość innym.

Jakbyśmy musieli umniejszać własne osiągnięcia, żeby przypadkiem nikogo nie urazić.

A przecież możemy jednocześnie doceniać innych i być cholernie dumni z siebie.

Jedno nie wyklucza drugiego.

Ostatnie dni były dla mnie naprawdę intensywne.

Dużo ludzi.

Dużo rozmów.

Scena, emocje, odpowiedzialność, energia.

I dużo dobrych słów.

Naprawdę dużo.

Słyszałem, że świetnie coś zrobiłem. Że potrafię porwać ludzi. Że mam energię, że dobrze się mnie słucha, że to, co robię, ma wartość.

I wiecie, co zrobiłem?

Przyjąłem to.

Tak po prostu.

Uśmiechnąłem się.

Powiedziałem: „Dziękuję. Bardzo mi miło”.

I poszedłem dalej.

Bez tłumaczenia, że to przypadek.

Bez szukania dziesięciu powodów, dla których pochwała była przesadzona.

Bez umniejszania sobie.

Bo przecież wiem, ile pracy mnie to kosztowało.

Wiem, ile razy próbowałem.

Ile razy coś nie wyszło.

Ile razy musiałem się czegoś nauczyć, poprawić, przełamać własne ograniczenia.

I jeśli dzisiaj ktoś mówi mi, że jestem w czymś dobry, to dlaczego miałbym udawać, że nie jestem?

Żeby wyjść na skromnego?

A może czasami ta nasza skromność jest po prostu dziwnie elegancką formą odmawiania sobie prawa do sukcesu?

Nie chcę tak.

Nie chcę przepraszać za to, że coś potrafię.

Za to, że mam energię.

Za to, że lubię to, co robię.

Za to, że czasami wychodzi mi naprawdę zajebiście.

I nie chcę, żebyś Ty za to przepraszała.

Bo może jesteś świetną specjalistką.

Może potrafisz dowozić projekty do końca, nawet kiedy po drodze wszystko zaczyna się komplikować.

Może umiesz porządkować sprawy tam, gdzie inni widzą tylko chaos.

Może realizujesz rzeczy, które na początku wydają się potencjalnie niemożliwe.

Może bierzesz odpowiedzialność za projekt, spinasz szczegóły, pilnujesz terminów i doprowadzasz wszystko do finału, kiedy inni dawno stracili nadzieję.

Może masz talent do zamieniania pomysłów w konkretne rezultaty.

Może potrafisz znaleźć rozwiązanie tam, gdzie inni widzą tylko problemy.

Ale to, że coś przychodzi Ci naturalnie, nie oznacza, że nie ma wartości.

Właśnie przeciwnie.

I kiedy ktoś Cię za to docenia, nie odbieraj mu tej możliwości.

Nie przekonuj go, że się myli.

Nie tłumacz, że przecież nic wielkiego nie zrobiłaś.

Nie szukaj natychmiast kogoś, komu można przypisać całą zasługę.

Oczywiście, że ludzie wokół nas mają znaczenie.

Oczywiście, że sukcesy często są wspólne.

Ale czyjś wkład nie unieważnia Twojego.

Możesz podziękować osobom, które Ci pomogły.

Możesz docenić współpracowników i wszystkich, którzy dołożyli swoją cegiełkę.

I jednocześnie powiedzieć:


„Tak. Jestem z siebie dumna”.


Bez poczucia winy.

Bez zażenowania.

Bez tego głupiego przekonania, że nie wypada.

Bo wypada.

Cholernie wypada.


A wiesz, co jest w tym wszystkim jeszcze piękniejsze?

Kiedy zaczynasz naprawdę dostrzegać swoją wartość, nie musisz już nikomu niczego udowadniać.

Nie potrzebujesz być lepsza od innych.

Nie musisz nikogo pomniejszać.

Możesz po prostu robić swoje, cieszyć się tym, co wychodzi, uczyć się z tego, co nie wychodzi, i pozwalać sobie na dumę.

Zdrową.

Zasłużoną.

Swoją.

I chciałbym, żebyś dzisiaj zrobiła jedną rzecz.

Kiedy ktoś powie Ci coś dobrego, nie zaprzeczaj.

Nie uciekaj w żart.

Nie zmieniaj tematu.

Nie odpowiadaj automatycznie: „Eee, tam”.

Po prostu się uśmiechnij.

Powiedz:


„Dziękuję”.


I pozwól sobie przez chwilę poczuć, że naprawdę na te słowa zasługujesz.

Bo może ktoś właśnie zobaczył w Tobie coś, czego Ty sama od dawna nie potrafisz dostrzec.

A może doskonale wiesz, że to masz.

I jedno, i drugie jest okej.

Nie musisz być idealna, żeby być wyjątkowa.

Nie musisz umieć wszystkiego, żeby być świetna w czymś konkretnym.

Nie musisz być skromniejsza, niż jesteś, tylko po to, żeby innym było wygodniej.

Masz prawo znać swoją wartość.

Masz prawo być z siebie dumna.

Masz prawo przyjmować komplementy bez dopisywania do nich zastrzeżeń.

I masz prawo czasami stanąć przed lustrem, spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć:


„Kurwa, dobra robota”.


Bo wiesz co?

Ostatnio sam coraz częściej tak robię.

I wcale nie zamierzam przestawać.

A Tobie życzę dokładnie tego samego.

Doceniaj innych.

Mów im, kiedy robią coś świetnego.

Ale nie zapominaj o sobie.

Przyjmuj pochwały. Każdego dnia.

Nie dlatego, że jesteś lepsza od innych.

Tylko dlatego, że nie musisz być gorsza od samej siebie, żeby uchodzić za skromną.


Jesteś zajebista.


I naprawdę najwyższy czas przestać się tego wstydzić.


Ł.

Brak komentarzy: