Są ludzie, przy których trudno odpowiedzieć na pytanie: „dlaczego właściwie są dla Ciebie tak ważni?”
Bo każda odpowiedź wydaje się trochę za mała.
Bo jesteś inteligentna?
Jesteś.
Bo potrafisz rozśmieszyć mnie w najmniej odpowiednim momencie?
Zdecydowanie.
Bo czasem wystarczy jedno Twoje spojrzenie i już wiem, co myślisz?
Trochę przerażające, ale też prawda.
Bo mogę z Tobą stać na środku budowy, rozmawiać o rzeczach wartych miliony, a pięć minut później zastanawiać się nad sensem życia, ludźmi, emocjami albo kompletną głupotą?
Też.
Ale chyba odpowiedź jest znacznie prostsza.
Bo Ty.
Nie dlatego, że zawsze jest łatwo.
Nie dlatego, że zawsze się uśmiechasz.
Nie dlatego, że zawsze masz dobry dzień, podejmujesz decyzje bez wątpliwości i doskonale wiesz, dokąd idziesz.
Właśnie nie.
Lubię tę Ciebie, która potrafi ogarnąć pół świata przed południem.
Ale również tę, która wieczorem mówi:
„Nie wiem”.
Tę pewną siebie.
I tę, której czasami trzeba przypomnieć, ile jest warta.
Tę, która się śmieje.
I tę, która ma ochotę schować się przed całym światem.
Nie potrzebuję od Ciebie żadnej konkretnej wersji Ciebie.
Wystarczy mi ta, która akurat jest.
Bo Ty.
Bo jakoś naturalnie chcę Ci opowiadać rzeczy.
Te wielkie i te kompletnie nieistotne.
Bo kiedy wydarzy się coś absurdalnego, czasami pierwszą myślą jest: muszę Ci to powiedzieć.
Bo kiedy Cię nie ma, nawet pośród miliona ludzi można zauważyć jedno puste miejsce.
Bo można mieć świetny dzień, stać na scenie, rozmawiać, śmiać się, mieć wokół siebie tłum…
i jednak pomyśleć:
szkoda, że Ciebie tutaj nie ma.
Bo ufam Ci.
Bo jesteś jedną z tych niewielu osób, przy których nie muszę wszystkiego wiedzieć, wszystkiego kontrolować i zawsze mieć rozwiązania.
Mogę powiedzieć, że coś mnie boli.
Że czegoś nie rozumiem.
Że czegoś się boję.
Albo zwyczajnie siedzieć obok.
I chyba właśnie dlatego tak bardzo chcę, żebyś wiedziała, że ze mną działa to również w drugą stronę.
Nie musisz być zawsze silna.
Nie musisz mieć odpowiedzi.
Nie musisz przepraszać za swoje rozkminy.
Nie musisz zasługiwać na moje wsparcie.
Masz je.
Bo Ty.
Nie dlatego, że wybierzesz tak, jak wybrałbym ja.
Nie dlatego, że będziemy zawsze patrzeć na świat identycznie.
Nie dlatego, że nasze drogi zawsze będą prowadziły dokładnie w tę samą stronę.
Po prostu dlatego, że jesteś dla mnie ważna.
I cholernie się cieszę, że gdzieś pośród miliardów ludzi, wszystkich przypadków, decyzji, dróg i kompletnie nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności nasze małe kosmosy postanowiły się spotkać.
Nie wiem, jak długo będą biegły obok siebie.
Nie mam zamiaru dzisiaj tego analizować.
Wystarczy mi, że biegną.
Że jesteś.
Że mogę być dla Ciebie.
Że Ty jesteś dla mnie.
I że powstało z tego coś, czego nawet nie potrzebuję nazywać.
Bo nie każda ważna relacja potrzebuje definicji.
Czasem na pytanie:
„Dlaczego właśnie ten człowiek?”
nie potrzeba całego eseju.
Wystarczą dwa słowa.
Bo Ty.
Ł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz