czwartek, 1 października 2026

Twoja decyzja jest dobra. Bo jest Twoja.

Czasami chciałbym móc wejść komuś do głowy...


Tylko po to, żeby wyłączyć wszystkie te cholerne rozkminy, poukładać myśli w odpowiednich szufladkach i powiedzieć:


„Już. Nie myśl. Wszystko zrobiłaś dobrze.”


Tylko życie tak nie działa.


Nie jest czarno-białe.


Rzadko mamy przed sobą wybór pomiędzy czymś jednoznacznie dobrym i jednoznacznie złym.


Znacznie częściej po jednej stronie mamy setki powodów, żeby zostać, a po drugiej kolejne, żeby odejść.


I trzeba wybrać.


Samemu.


To chyba jest w tym wszystkim najtrudniejsze.


Bo mogę Ci powiedzieć, co ja bym zrobił.


Mogę podpowiedzieć.


Mogę pokazać inną perspektywę.


Mogę zadać pytanie, którego sama sobie nie zadałaś.


Ale jednej rzeczy nigdy nie chciałbym zrobić.


Podjąć decyzji za Ciebie.


Bo to Twoje życie.


Twój mały kosmos.


Twoje wartości.


Twoje granice.


I tylko Ty wiesz, co w konkretnym momencie jest dla Ciebie najważniejsze.


Dlatego nie chcę, żebyś następnego dnia patrzyła na swoją decyzję i zastanawiała się:


„A może jednak zrobiłam źle?”


Nie.


W tamtym momencie zrobiłaś najlepiej, jak potrafiłaś.


Z wiedzą, którą miałaś.


Z emocjami, które czułaś.


Z doświadczeniami, które doprowadziły Cię dokładnie do tego miejsca.


I przede wszystkim z myślą, która moim zdaniem jest jedną z najważniejszych, jakie można mieć:


„Ja też jestem dla siebie ważna.”

I w mojej ocenie właśnie wybrałaś siebie. Siebie, która widzi w sobie wartość. Siebie, która jest pewna. Samej siebie. Swoich kompetencji. Jest silna. I potrafi stawić czoła przeciwnościom i głupocie świata. I może ktoś oceni ten wybór inaczej. Ale czy ktoś w ogóle powinien oceniać?


To nie jest egoizm.


To jest granica.


Możesz za tydzień zacząć się zastanawiać.


Za miesiąc możesz pomyśleć, że dzisiaj powinnaś zrobić inaczej.


Tylko że przyszła Ty będzie wiedziała rzeczy, których dzisiejsza Ty wiedzieć nie mogła.


Dlatego nie ma sensu karać siebie jutro za decyzję podjętą dzisiaj.


Możesz po prostu iść dalej.

Z tymi, którzy Ci pasują. Z tymi, z którymi jest Ci wygodnie. O niekoniecznie musisz rzucać się w nieznane, jak w pewnych wymiarach jest Ci dobrze tutaj. Tutaj gdzie nie musisz niektórym ufać. Możesz być ich tak samo pewna, jak oni Ciebie.


To też będzie Twoja decyzja.



Ale, że to wszystko nie jest takie proste, chciałbym, żebyś wiedziała jedną rzecz.

Nie musisz przede mną udawać, że wszystko jest okej.

Nie musisz przepraszać za „głupie rozkminy”.

Nie musisz mieć dobrego dnia. (Chociaż wolę jak się uśmiechasz)...

Nie musisz być silna. (Mimo, że w mojej ocenie taka jesteś na co dzień)...

Nie musisz nawet umieć pokazać, że jesteś wdzięczna. (Bo nie o to chodzi między nami)...


Możesz się bać.

Możesz przez chwilę chcieć się schować.


Ja chcę być również wtedy.


Nie tylko przy tej inteligentnej, błyskotliwej, uśmiechniętej kobiecie, która ogarnia rzeczywistość i robi świetną robotę.


Również przy tej, która czasami siada i mówi:

"Nie wiem.”


I wtedy nie muszę niczego naprawiać.

Mogę po prostu być.


Bo moje wsparcie dla Ciebie nie jest nagrodą za podejmowanie decyzji, z którymi się zgadzam.


Nie musisz wybierać tak, jak wybrałbym ja, żeby je mieć.


Masz je bezwarunkowo.


Ja tu po prostu jestem.

Jeśli któregoś dnia powiesz mi, że wszystko potoczyło się zupełnie inaczej, niż zakładałaś — nadal będę.


Nie po to, żeby powiedzieć: „a nie mówiłem”.

Tylko raczej:

„Cóż, tak bywa... Ale... To co robimy dalej?”

A przecież wiem, że najważniejsze jest po ale...


Bo jesteś dla mnie ważna.


Bardzo.


I chciałbym, żebyś w te trudniejsze dni była pewna przynajmniej jednej rzeczy.


Nawet kiedy sama przez chwilę nie będziesz pewna siebie…


możesz być pewna mnie.


Jestem.


Póki co - nie zamierzam tutaj nic zmieniać :)


Ł.

Brak komentarzy: