Nie lubię tego słowa.
„Dostosować się” brzmi trochę jak rezygnacja z siebie. Jak kapitulacja. Jak zgoda na coś, czego tak naprawdę nie chcemy. A przecież przez większość życia powtarzam sobie, że trzeba żyć po swojemu, próbować, przesuwać granice i nie przejmować się zbytnio tym, co powiedzą inni.
Tylko że życie nie zawsze jest takie proste.
Bo czasami zależy mi tak bardzo, że ... jestem gotowy na poświęcenie.
Bo zależy mi na...
Na Tobie.
Na relacji.
Na tym, żeby czegoś nie zepsuć.
Na spokoju, którego tak bardzo potrzebujesz. Na komforcie.
I wtedy okazuje się, że nie każdą bitwę trzeba wygrać. Nie każdej racji trzeba bronić do ostatniego zdania. Nie zawsze trzeba udowadniać, że „ja mam prawo”, „ja chcę”, „ja uważam”.
Czasami trzeba schować swoje „ja” do kieszeni.
Razem z dumą.
Z potrzebą postawienia na swoim.
Z tym cholernym przekonaniem, że skoro coś czujemy albo czegoś chcemy, to świat powinien nam to dać.
Nie powinien.
Są przecież inni ludzie. Ich emocje. Ich granice. Ich własne małe kosmosy, o których czasami wiemy zdecydowanie mniej, niż nam się wydaje.
I może dojrzałość polega również na tym, żeby umieć powiedzieć:
„Dobrze. Tym razem to ja zrobię krok do tyłu.”
Nie dlatego, że przegrałem.
Nie dlatego, że moje potrzeby nagle przestały być ważne.
Tylko dlatego, że widzę coś większego niż siebie.
Bo jeśli niewielka zmiana orbity mojego małego kosmosu pozwoli przywrócić równowagę w całej galaktyce…
to może naprawdę warto.
Może przez chwilę będę trochę dalej, niż chciałbym być.
Może będzie inaczej.
Może powstrzymam odruch, żeby zrobić dokładnie to, na co mam ochotę.
Może zaakceptuję rzeczywistość taką, jaka jest, zamiast próbować na siłę stworzyć taką, jakiej chciałbym.
I jasne — to kosztuje.
Szczególnie kiedy zależy.
Bo paradoksalnie najłatwiej odpuścić właśnie wtedy, kiedy kompletnie nas coś nie obchodzi.
Prawdziwa sztuka zaczyna się wtedy, kiedy bardzo chcemy, a mimo to potrafimy powiedzieć sobie: nie teraz. Nie tak. Daj przestrzeń.
Może więc dostosowanie się nie zawsze jest słabością.
Czasami jest wyborem.
Czasami troską.
Czasami szacunkiem.
A czasami po prostu ceną, którą świadomie zgadzamy się zapłacić za coś znacznie ważniejszego.
Bo nie zawsze najważniejsze jest to, żeby mój mały kosmos kręcił się dokładnie tak, jak chcę.
Czasami znacznie piękniej jest zobaczyć, że dzięki jednej małej zmianie…
...odzyskujesz równowagę.
Ł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz