I nawet trudno powiedzieć dlaczego.
Nic szczególnie złego się nie wydarzyło. Nikt nie zawalił świata. Nie ma wielkiego problemu, który trzeba rozwiązać. Teoretycznie wszystko jest w porządku.
A jednak jakoś nie jest.
Brakuje energii. Rzeczy, które zazwyczaj cieszą, cieszą trochę mniej. To, co normalnie przychodzi łatwo, wymaga większego wysiłku. Nawet kawa jakby działała słabiej.
Po prostu nijaki dzień.
I chyba trzeba nauczyć się akceptować, że takie też są częścią życia.
Można oczywiście próbować na siłę zmienić jego kierunek. Wstać, ruszyć się, zrobić coś dobrego dla siebie. Wyjść na spacer. Pojechać gdzieś. Włączyć muzykę. Zająć głowę czymś, co zazwyczaj pomaga.
Tylko czasami potrzeba do tego zaskakująco dużo własnej energii.
Więcej, niż akurat mamy.
I wtedy dobrze jest móc oprzeć się na kimś.
Nie po to, żeby ten ktoś rozwiązał nasze problemy.
Bo przecież czasami żadnego konkretnego problemu nawet nie ma.
Nie potrzebujemy rad. Analizy. Motywacyjnej przemowy ani odpowiedzi na pytanie „co się stało?”.
Czasami potrzebujemy po prostu czyjejś obecności.
Krótkiej wiadomości.
Rozmowy o niczym.
Kawy wypitej razem.
Spaceru.
Albo zwyczajnego: „chodź, jestem”.
I nagle okazuje się, że ten nijaki dzień zaczyna mieć jakiś kolor.
Może właśnie po to budujemy relacje.
Nie tylko po to, żeby razem przeżywać wielkie rzeczy, świętować sukcesy i dzielić się tym, co piękne.
Może przede wszystkim po to, żeby od czasu do czasu móc oprzeć się o drugiego człowieka, kiedy nam samym na chwilę zabraknie siły.
A innym razem zamienić się rolami.
Być tym, który poda rękę. Wyciągnie z najgłębszej kryjówki. Zrobi kawę. Napisze pierwszy. Albo po prostu będzie obok.
Bo nie każdy dzień musi być piękny.
Nie każdy musi być produktywny.
Nie każdy musi nawet mieć sens.
I chyba właśnie dlatego tak ważni są ludzie, których wpuszczamy do swojego małego kosmosu.
Nie muszą naprawiać naszego świata.
Czasami wystarczy, że pomogą nam przetrwać jeden zupełnie nijaki dzień.
A jutro?
Jutro przecież wstanie nowy dzień.
I kto wie…
może znowu będzie pięknie.
Może...
Ł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz