Zobaczmy co się stanie, jeśli podasz mi dłoń...
Bo to będzie piękna klamra. Klamra do niewystarczająco optymistycznego postu.
Takiego jak ja :)
Bo ja totalnie nie jestem wystarczający.
Nie zauważam, nie łapie gruntu, kiedy trzeba. Taki jestem. Potrafię przejść nie zauważając... Bywa.
Potrafię coś zrobić, żeby usłyszeć, że chciałem się popisać. A nie pomóc.
Tak. Dla jednych jestem niewystarczający w każdym kierunku. W dobrym, złym. Mam wrażenie, że w ogóle.
Dla innych jestem wystarczający. Nie zbyt dobry, nie zbyt zły. Wystarczający taki, jakim jestem.
Po rozmowie wypada wrzucić aktualizacje. Jednak nie wystarczający. Jestem bardzo dobry!
Nawet czasami usłyszę, że ktoś potrafi być że mnie dumny. Może w swoim małym kosmosie. Ale jednak. W kosmosie, który może być dla mnie całym światem.
Życie zaskakuje. Jest jak pudełko czekoladek (i tutaj moja pamięć przypomina mi lekcje fizyki w liceum, jak dostałem jedynkę za czytanie pod ławka...). Nigdy nie wiesz co dostaniesz. Czy radość to dla Ciebie, czy dla kogoś innego, czy uśmiech to Twój, czy tylko namalowany... Ale całe szczęście w całym tym czekoladkowym (jakie tragiczne! bo niedozwolone porównanie) bałaganie, są też prawdziwi ludzie!
I dla nich warto każdego dnia zrywać się z łóżka, rzucać "Dzień dobry! Najwspanialszego dnia!" i cisnąć kolejny poniedziałek, wtorek, czy środę do przodu!
Więc uśmiech na twarz. To jest to! (Dziękuję!)
Ł.
Bo życie nie jest po to przecież,
By tylko dojść do końca dnia.
Lecz żeby zostawić po sobie
Uśmiech...
który w kimś jeszcze trwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz