niedziela, 21 czerwca 2026

Weekend w pakiecie...

Bo nie ma co pisać dwóch notek ;)

Zasadniczo weekend u mnie na plus.

Sobota - cicha sobota. W zasadzie bez większych problemów i wyzwań. Gdzieś tam z młodym praktycznie większość dnia. Nic się nie działo. W efekcie czego uratowaliśmy Galę (która dała się złowić na wędkarską przynętę)... A stresu trochę było... I groomerkę jej załatwiliśmy, skoro spała:D ale że spała za długo to i się zmartwiliśmy. Ale jest git.

Z radosnych rzeczy - udało się utrzymać sobotnią tradycję:D I zdecydowanie (poza uratowaniem psa) zostawiam to jako radość dnia. Nazwę ją Kolejka po ziemniaki.


Niedziela - no taka, że z nicnierobienia już mi się nudzić zaczęło. Więc sporo zrobiłem ;)

No i też na plus. Wprawdzie jeszcze chwila przede mną, ale powinno się udać dobrnąć do końca dnia w relatywnie sensownej kondycji. Jednak nie byłem potrzebny. Więc siedzę w domu cały dzień...


Refleksja. Playlista. Okazuje się, że tak banalna funkcja na Spotify potrafi zamienić się w coś naprawdę niebanalnego. Wrzucasz kawałki, one się kręcą, niby bez większego znaczenia, ale z każdym odtworzeniem nabierają go. Łącznie z tym, że zasłyszane gdzieś w przestrzeni powodują skojarzenia. Skojarzenia nieprzypadkowe, a nawet bardzo konkretne. Mało tego - z uwagi na różne sytuacje i zdarzenia - część kawałków idzie w kosz, bo jednak tekst ma znaczenie i nie ważna jest tylko linia melodyczna, ale słowa, które potrafią... dotknąć.

Moja pierwsza playlista. Ważna, bardzo ważna. Dla mnie. I chyba nie tylko. Ale linka nie daje - kto ma to ma.

Taki #pierwszyRaz.


No i weekend leci na wspomnieniu piątku - więc jest pozytywny.

A jutro poniedziałek - najdłuższy dzień w pracy... Oceń czy to dobrze, czy źle!


Mało składny ten post, bo obwieszony jestem dzieciakami... Nazbierało się ;)


Ł.

Brak komentarzy: