Rzadko pamiętam co mi się śni. Wiem, że tak, ale nie wiem co.
Dlatego tak ważne jest to, że dzisiaj o tym piszę - bo o ile 4,5h snu przebiegło jakoś, to ostatnie 1,5 zupełnie inaczej. Bo pamiętam.
Śniłaś mi się. Od początku (po przebudzeniu zasnąłem ponownie) do końca... Co ciekawe to nie była "jedna historia", tylko różne sytuacje. Byli tam inni ludzie też - bardziej znani lub jako tło. To był długi sen. Spacer, czterolistna koniczyna (którą widziałem, ale później nie znalazłem... co zostało przez "tło" skomentowane), było trochę jak w grze, trochę magicznie, była nawet uczelnia, na której pracowałem, był pewien Marek, który przyjechał motorem, był jakiś wyjazd bardziej lub mniej integracyjny, jakaś stołówka i szukanie miejsca przy stole...w zasadzie mogłaś to być Ty, a mógł być to ktoś inny...
Bardzo miły to był sen. zupełnie nie wiem skąd.... może jednak za Tobą naprawdę tęsknie ;)
Wczoraj zwolniłem - praktycznie do zera na dosyć sporo czasu - przynajmniej jak na mnie. I to w zasadzie dwukrotnie. Ale zawodowo wymagający koniec tygodnia - zakończony pozytywnie!
Lecimy dalej:)
"Dobrze, że Cię mam..."
Ł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz