czwartek, 25 czerwca 2026

Bo szczęście nie mieszka na końcu drogi...

...to zwykły dzień, który nie musiał być wyjątkowy...


Czasami trzeba zwolnić. Czasami trzeba popatrzeć spokojnie przed siebie. Ocenić sytuację. Zastanowić się czy to, co nam sprawia radość, nie rani innych. Czasami trzeba pomyśleć... o sobie.

Bo dlaczego ma być tak, że układam się do świata, a nie pokazuje mu, jak chciałbym żyć.

Tak. Jestem zaangażowany. Czy za bardzo? moim zdaniem nie. Wystarczająco. A mógłbym bardziej - tylko czy trzeba bardziej, czy już teraz nie jest fair enought, żeby nie pomieszać...  żeby nie doprowadzić do katastrofy. Bo jej na pewno nie chcemy.


Ktoś zapyta czy odpoczywam - nie, nie potrzebuje.

Ktoś zapyta czy tęsknię... tak, bo ja nie potrzebuję czterech dni, żeby tęsknić. Mi wystarczą godziny...

Ja zapytam, czy to źle? Bo moim zdaniem - nie. Dlaczego? Bo dlaczego nie można być szczęśliwym, radosnym - na własnych zasadach. Wiadomo, każdy ma "coś" do stracenia, ale przecież nikt nie mówi "albo"/"albo", nikt nie każde zerojedynkowo wybierać. Życie pisze różne scenariusze. Życie daje nam szanse, które możemy podjąć... albo zmarnować.

Ja wolę żyć szansą! A jak trafia mi się ktoś piękny - z kim mogę budować, w zaufaniu, kogo szanuję, z kim się liczę (a Ci co mnie znają, to wiedzą... nie jest to łatwe u mnie), kogo UWAGA słucham! - to dlaczego miałbym z tej szansy nie skorzystać. Bez oczekiwań. Bez miłości. Tak po prostu - jak bliscy sobie ludzie.

O i tak - tak trzeba żyć.

Dlatego "cieszę się, że Cię mam". Bo bez Ciebie - teraz wiem - byłoby pusto. Bardzo pusto.


I ja nie potrzebuję zatęsknić... nie potrzebuję! I szalenie lubię być Ci potrzebny, mieć świadomość, że czasem moje głupie żarty wywołują uśmiech na Twojej twarzy, że czasem po prostu wystarczy, że jestem... po prostu jestem, jak to w jednej piosence jest...

Uciekam - nie przyznaję się do tego... nie przyznaję się innym, ale Ty wiesz. Wiesz też przed czym... i bardzo chciałbym Cię tutaj też usłyszeć/posłuchać... że nie muszę uciekać,  że to nie wróci, a jeśli jednak... to nie będę sam... Uciekam już tak długo, że nie wiem do końca jak to jest nie uciekać. Czasem zwalniam, na krótko - ułamek czasu.. bo czasem już nie mam siły, bo czasem potrzebuję wytchnienia... czasem potrzebuję "5 sekund bliskości", bo czasem można "przytulić się na trochę dłużej niż trwa strach"...

Dziękuję Ci za to. Dziękuję, że jesteś - nawet jak Cię nie ma. Dziękuję, że zawsze (tak mi się wydaje) mogę się do Ciebie zwrócić. O cokolwiek. Pomoc, Obecność, Dobre słowo, Uśmiech lub Śmiech!

Po prostu - Dziękuję Ci! I nie mogę się doczekać...


Kiedyś zwolnię, zwolnię na tyle, żeby cieszyć się każdą chwilą.... oby nie przegonił mnie w tym mój organizm... bo to jest druga obawa, którą mam - że fizycznie zacznę "siadać" a mentalnie mnie rozniesie....


Idę spać, bo Ktoś mówi, że trzeba o siebie zadbać... że się martwi...


Ł.

Brak komentarzy: