Podobno...
Zdanie tak oczywiste, że właściwie przestaliśmy się nad nim zastanawiać. A ostatnio coraz częściej dochodzę do wniosku, że jest w nim znacznie więcej prawdy, niż chciałbym przyznać.
Bo czasami głowa jest po prostu pełna.
Pracy. Planów. Ludzi. Rozmów. Decyzji. Rzeczy, które trzeba zrobić dzisiaj, tych, które powinny być zrobione wczoraj, i tych, o których już teraz martwimy się, choć wydarzą się dopiero za tydzień.
I można próbować to wszystko poukładać.
Można analizować.
Można siedzieć i myśleć.
A czasami najlepszym rozwiązaniem jest… założyć buty i wyjść.
Pobiegać. Pójść na spacer. Wsiąść na rower. Popływać (jak się potrafi :p). Zrobić trening. Nieważne.
Ruszyć ciało, żeby na chwilę zatrzymać głowę.
Jest coś niesamowitego w tym momencie, kiedy po kilkunastu minutach wysiłku przestajesz myśleć o całym świecie. Zostaje oddech. Kolejny krok. Kolejny kilometr. Zmęczenie. Tu i teraz.
Problemy oczywiście nie znikają.
Ale jakimś dziwnym sposobem po powrocie często wydają się trochę mniejsze.
I chyba właśnie dlatego coraz mniej patrzę na aktywność fizyczną jak na walkę o mięśnie (które mam :D), wyniki czy kolejne rekordy. To wszystko może być fajnym dodatkiem.
Ale najważniejsze jest coś innego.
Chcę mieć siłę.
Siłę rano wstać i cieszyć się kolejnym dniem. Siłę pracować. Podróżować. Poznawać. Śmiać się. Być z ludźmi, którzy są dla mnie ważni. Realizować kolejne trochę szalone pomysły. Patrzeć na wschody słońca i nadal mieć ochotę sprawdzać, co jeszcze przygotował dla mnie świat.
Bo przecież ciało jest jedynym miejscem, w którym będziemy mieszkać przez całe życie.
Może więc warto trochę o nie zadbać.
Nie z obsesji.
Nie dla cyferek.
Nie po to, żeby komukolwiek coś udowodnić.
Dla siebie.
Bo zdrowe ciało daje energię do przeżywania życia. A spokojniejsza głowa pozwala naprawdę to życie zauważyć.
I może właśnie o to chodzi w tym całym „w zdrowym ciele zdrowy duch”.
Żeby mieć wystarczająco dużo siły w nogach, spokoju w głowie i ciekawości w sercu, żeby każdego ranka znowu ruszyć przed siebie.
Bo mój mały kosmos ma jeszcze zdecydowanie zbyt wiele miejsc do odkrycia, kaw do wypicia, chwil do spędzenia, rozmów do odbycia, momentów do przeżycia, projektów do zrealizowania i wschodów słońca do zobaczenia.
A ja chciałbym mieć siłę, żeby przy nich wszystkich być.
Ł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz