sobota, 1 sierpnia 2026

Nie musisz mnie lubić...

Od dawna żyję według jednej zasady.


Nikt nie powiedział, że musisz mnie lubić.


Nie dlatego, że chcę kogokolwiek prowokować. Nie dlatego, że lubię iść pod prąd. Po prostu zrozumiałem kiedyś, że nie da się uczciwie przeżyć swojego życia, jednocześnie próbując spełnić oczekiwania wszystkich.


I wiesz co?


Dzisiaj książka Odwaga bycia nielubianym tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to nie cynizm. To wolność.


Bo dopóki uzależniamy swoje decyzje od tego, czy ktoś nas pochwali, zaakceptuje albo polubi, tak naprawdę oddajemy ster własnego życia w cudze ręce. Zaczynamy wybierać nie to, co jest zgodne z nami, ale to, co spodoba się innym.


A przecież nie o to chodzi.


Nie chodzi o to, żeby być nielubianym. Chodzi o to, żeby się tego nie bać.


Paradoks jest taki, że kiedy przestajesz zabiegać o sympatię wszystkich, zaczynasz budować relacje, które są prawdziwe. Bo zostają przy Tobie ci, którzy lubią Ciebie. Nie Twoją maskę. Nie wersję dopasowaną do ich oczekiwań. Ciebie.


I dlatego uważam, że jeśli ktoś mnie lubi, szanuje albo chce być częścią mojego małego kosmosu, to jest to coś znacznie więcej niż miły gest.


To zaszczyt.


Nie dlatego, że jestem wyjątkowy. Ale dlatego, że ta sympatia nie została kupiona rezygnacją z własnych wartości. Jest wyborem dokonanym mimo moich wad, mojego charakteru i mojej autentyczności.


Nie każdy musi mnie lubić.


Ja też nie muszę podobać się wszystkim.


Ale jeśli nasze światy spotkają się gdzieś po drodze i uznamy, że warto iść kawałek razem, to znaczy, że wydarzyło się coś naprawdę cennego. W moim małym kosmosie.


Ł.


PS dziękuję:) tak po prostu...

Brak komentarzy: