Nie każdy rok jest dobry dlatego, że był łatwy.
Ten potrafił zmęczyć. Zabrał trochę spokoju, dołożył pytań, na które wciąż nie znam odpowiedzi. Były dni, które wydawały się zdecydowanie za długie.
A jednak, kiedy dziś patrzę za siebie, myślę o nim z wdzięcznością.
Bo czasem wystarczy jedna osoba.
Nie zmienia całego kosmosu. Nie zatrzymuje czasu. Nie sprawia, że problemy znikają.
Ale potrafi ożywić ten mały kosmos, który każdy z nas nosi w sobie.
Sprawić, że znowu chce się wstać rano. Że śmiech przychodzi zupełnie niespodziewanie, nawet wtedy, gdy chwilę wcześniej wydawało się, że nie ma ku temu żadnego powodu. Że zwykły dzień zaczyna mieć swoje kolory.
Czasem wydaje mi się, że jestem zbyt mało poważny. Że za często żartuję, szukam uśmiechu, próbuję rozładować napięcie. Ale może właśnie dlatego tak bardzo potrzebuję kogoś, przy kim nie muszę udawać, że zawsze wszystko mam poukładane. Kogoś, przy kim mogę być po prostu sobą.
I chyba każdy z nas chce czuć się ważny. Nie dla całego świata. Nawet nie dla wielu ludzi.
Wystarczy dla jednej osoby.
To potrafi zmienić więcej, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.
Dlatego ten rok, mimo wszystkich swoich zakrętów, zostanie ze mną jako dobry. Bo przypomniał mi, że największe rzeczy wcale nie dzieją się wtedy, gdy zmienia się świat.
Największe rzeczy dzieją się wtedy, gdy ktoś niepostrzeżenie ożywia nasz własny, mały wszechświat.
Ł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz