Jeśli czasami miewamy trudny dzień, to jest trudno. Ale da się.
Jeśli jest wtorek, który nie powinien się wydarzyć, to ...
Chłopaki nie płaczą. Wiadomo. A ja dzisiaj... Szkoda, że nie padał deszcz ...
Ale co tam. Ranek - petarda. Wszedłem do urzędu tak, jak mógłbym wchodzić codziennie. Wesoły, uśmiechnięty, nawet nie sam, z energią. Rzucone "cześć" zostało odpowiedziane, co było dla mnie zdziwieniem. Później bardzo miło, a później się posypało.
Wszystko.
Na raz.
I przez chwilę było mi tak smutno, jak prawie nigdy. W zasadzie nie pamiętam, czy kiedykolwiek. I sam nie wiem dlaczego, trochę tego nie rozumiem. Życie mnie sprawdzało, czy dam radę.
Ale mniejsze zło jest lepsze niż większe. I możemy się nie zgadzać z czym tylko chcemy, ale pewnych rzeczy nie przeskoczymy.
Wiem, czego oczekujesz. Przynajmniej tak mi się wydaje. Ale to Ty ustawiasz grę. Nie ja. Mi, może nie jest wszystko jedno, ale na pewno nie jestem w tym wszystkim najważniejszy.
Priorytety. Ważne sprawy najpierw. Ale co, jeśli nie przejdziemy ważnych spraw. Tych dla nas ważnych. Czy dany radę iść dalej?
No musimy. A nawet jak się wyje*je, to Ziemia (element kosmosu przecież) kręci się dalej.
Nie zatrzyma się dla nas.
Dużo się wydarzyło. Dużo jest już ogarnięte. Ale najważniejsze - trochę jakby wisi. Niby wiemy, ale chyba sami się boimy jak to będzie. Ja się boje. Bo wiem, jak trudno mi czasami się zachować. A idzie "nowe"...
Mimo wszystko - w połowie dnia - mogę stwierdzić, że poranne radości dają energię. I nie chciał bym ich zmieniać. A muszę.
Bo wiesz - niby możesz wszystko, ale nie wszystko zależy od Ciebie...
Kolejne 9 h dnia przede mną. Czy mam co robić? Coś się znajdzie.
Więc go on!
Ł.
1 komentarz:
Jeśli czegoś, to tylko żebyś był.
Prześlij komentarz