wtorek, 16 czerwca 2026

Dlaczego?

Nie mam pretensji. To niczyja wina.


No może świata.


Wrednego, wścibskiego, zazdrosnego świata.

Nie kosmosu. Kosmos sprzyja. Przyjaźni, zaangażowaniu, granicom. Przecież.... Sam nie wiem.


Mam pretensje do siebie. Tyle.


Wiecznie jebany optymista.

Wiecznie...



Powiem jedno - nie godzę się na darmowe cierpienie. Po prostu nie.


Ł.


PS dla jasności - dźwignę to jeśli trzeba. Ale tak bardzo nie chce, że kosmos tego nie ogarnia... Ale wiem ile jest na szali... I wiem, jakie to trudne...

Brak komentarzy: