poniedziałek, 15 czerwca 2026

(niby)zwykły dzień...

Ktoś by pomyślał  - poniedziałek, co się może wydarzyć...

No ale - to jest moje życie. Tutaj się musi coś wydarzyć.

Niby nic. Z pozoru niewiele.

Zasadniczo - udany. Po prostu był. Niemalże od początku do końca zwykłym dniem. Niemalże.

Dlatego, jeśli miałbym zastanowić się nad radościami, to w zasadzie trudno dzisiaj pokazać mikro moment... Tak się przez cały dzień wydawało.

Jakaś tam Warszawa, jakieś tam szkolenie, jakieś tam prezentacje, jakieś tam osoby... Telefony, maile, projekty, przelewy, ustalenia  - dzień. Wszystko działało, więc całkiem przyjemnie.

Miało być Cię mniej, ale jakoś się udawało...


Do wieczora. Ktoś pomyśli, że to głupie. Ale był moment - tak między (tak to sobie wyobrażam) położeniem głowy na poduszce, a zamknięciem oczu do spania.... Kiedy pojawiła się u mnie dodatkowa radość.

Piękna! Jakoś tak super miło mi się zrobiło. I nie piszę tego, bo przeczytasz. Piszę to, bo... Bo chcę. Wiem (spodziewam się) ile to mogło kosztować energii. Tym bardziej doceniam!

Śmieszkujemy z wizualizacji... Idę spać, może... ;)


Ł.


(nie)zwykły dzień...

Brak komentarzy: