czwartek, 11 czerwca 2026

Szczerość...

Im jestem starszy, tym bardziej dochodzę do wniosku, że szczerość jest jedną z najtrudniejszych rzeczy w życiu.


Nie dlatego, że trudno mówić prawdę. Trudno żyć z konsekwencjami jej wypowiedzenia.


Ta noc ... Ta noc była lekcją...


Bo prawda czasami rozczarowuje. Czasami zmienia lub kończy relacje. Czasami odbiera wygodne złudzenia, które budowaliśmy latami. A jednak prędzej czy później i tak upomina się o swoje miejsce.

Ostatnio wpadł mi w ucho fragment piosenki Norah Jones:

"Truth spoke in whispers will tear you apart, no matter how hard you resist it."

Prawda wypowiedziana szeptem potrafi rozerwać człowieka na kawałki, niezależnie od tego, jak bardzo próbuje się jej opierać.

I chyba coś w tym jest.

Największe życiowe lekcje nie przyszły do mnie wtedy, gdy miałem rację. Przyszły wtedy, gdy musiałem przyznać się do błędu. Gdy okazywało się, że świat nie wygląda tak, jak chciałem, żeby wyglądał. Gdy trzeba było spojrzeć w lustro i odpowiedzieć sobie na kilka niewygodnych pytań.

Czy zawsze byłem szczery wobec Ciebie?

Może ważniejsze pytanie brzmi: czy zawsze byłem szczery wobec samego siebie?

Bo od tego wszystko się zaczyna.

A prawda, choć czasem boli, ma jedną niezwykłą właściwość. Uwalnia od ciągłego pamiętania, co komu powiedzieliśmy. Od udawania. Od budowania kolejnych warstw pozorów.

Nie daje łatwego życia.

Ale daje spokojniejszy sen....



Fundament. To jest coś potrzeba każdej relacji. Im mocniejszy, tym lepiej. Im lepiej zrozumiany, tym lepiej. Mi się wydaje, że jest mocny. To mnie cieszy.

Mi się wydaje, że dzisiaj jesteś smutna. I to mnie martwi...


Nikt nie mówił, że łatwo jest lekko żyć.


Ł.


Brak komentarzy: