...tak totalnie na moment.
Zawsze gonię, wiadomo. Ale teraz nie. Na moment świat totalnie zamarł. Przymknąłem oczy i cieszyłem się ciszą. Tak spokojną. Zaburzaną tylko dźwiękami zabawy jakichś dzieci. Totalnie dziwne uczucie. Pamiętam je - chociażby jak leżałem na trawie na jakieś połoninie, odpoczywając chwilę w wędrówce po górach ... Pamiętam je - chociażby z samotnego siedzenia w wyłomie skalnym, mikrojaskini na Buczynowych Turniach, gdzie mój plan na Orlą przejęła natura i niecnie zatrzymała. Niby wokół była burza. Ale był też spokój. Pamiętam.
Ale dawno tego nie czułem ... To oznacza spokój. Spokój ducha, myśli... Chwilowe zatrzymanie.
Nie jest to złe. Nie boje się tego. W zasadzie tęsknię za tym, żeby położyć się i patrzeć w niebo. Wymyślać co przypominają chmury....
Będzie dobrze. Jakby nie było. Nie boje się. Jestem duży i dam radę.
A jak nie dam? Nie czarujmy się, jestem tylko drobna cząstka życia na Ziemi, naprawdę drobną.
Dzisiaj coś się stało. Coś miłego. Acz niespodziewanego. To jest jedna z radości dzisiaj.
Czy jakieś jeszcze będą?
Na to trzeba poczekać do północy... Wtedy będzie już jutro ;)
Ł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz