...potrzebuję PRZYTULENIA!
Chociaż na chwilę! Znaczy nie mikromikromoment. Bo to się nie liczy. Na taką chwilę, że oddechy się wyrównają, że energia się zbilansuje, że będzie po prostu dobrze.
Nie chodzi o jakieś aspekty seksualne dla jasności. Chodzi o zwykłą bliskość. Bez konwenansów.
No nic. Na razie się nie zapowiada. Najbliższa okazja - jakaś jest. Zobaczymy czy wszechświat będzie sprzyjał.
I tyle. Przytulenie. Chociaż wiem, że jak sobie przypomnę jak to jest, to będę potrzebował kolejnego...
Ł.
Leje, ale ja z cukru nie jestem. Więc YOLO!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz