:D
Tak.
Bo nie chcę przeszkadzać ;)
Jakby nie było, to dzisiejszy poranek jest inny. Z wiadomych przyczyn. Niby nie jakoś bardzo. Ale jednak.
Tak sobie siedzę, nic nie robię (lol) i się zastanawiam. Nad czym? Sam nie wiem do końca. Życie jest przewrotne i interesujące. Pisze takie scenariusze, że można by się nie spodziewać. Wszystko jest jakimś procesem. Niektóre rzeczy blakną, inne nabierają kolorów. Bardzo ważne w tym wszystkim są mikromomenty. Bardzo ważne.
Jak spytasz dlaczego? To właśnie dlatego. Żeby mieć siłę, żeby przetrwać, żeby móc się uśmiechać. Zawsze kiedy mamy na to ochotę. Żeby się starać wtedy kiedy chcemy.
Bo wiesz - jak się chce, to można.
A jak się nie chce, to niestety czasami trzeba. No ale też nie ma przymusu. Są później konsekwencje.
Myślę, że w głębi serca, tam głęboko, jest we mnie dziecko. Ufne, otwarte na świat, ciekawe świata, doświadczające świata! I tego co nas otacza. Często pierwszy raz. Bo podobno pierwsze razy są najlepsze. Ale wydaje mi się też że ważny jest ich kontekst i to z kim się ich doświadcza. To nie może być przypadek...
Ostatnio stwierdziłem, że biorąc pod uwagę całe moje pogmatwane życie i doświadczenia, moje emocje są wypłaszczone. Bez wielkich ekscytacji, bez wielkich dołów. Nie wiem. Może nie są.
Może tylko brakuje pretekstu. Pretekstu, żeby cieszyć się na 200%, żeby znowu, jak przed laty unosić się nad ziemią.
Nie wiem.
Wiem, że typowy to ja nie jestem maksymalnie i każdy dzień mi to pokazuje. Fascynujące!
Ł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz