niedziela, 7 czerwca 2026

Małe radości...

 ...nie są wcale takie małe.

Zastanawiasz się czasami, za co jesteś wdzięczny/a Bogu każdego dnia?

Co jest Twoją małą radością, która sprawia, że na koniec dnia możemy czuć satysfakcję, spełnienie, dumę czy sumując - szczęście!

Bardzo dobrą praktyką jest rozpamiętywanie dni właśnie pod tym kątem. Za co mogę na koniec dnia podziękować! To pozwala budzić w sobie wdzięczność za nawet potencjalnie małe rzeczy/sprawy/zdarzenia, ale pozwala też zobaczyć jaki jest wzór na nasze szczęście. Co jest jego udziałem, co powtarza się każdego dnia, co daje nam uśmiech...

Bo w życiu chodzi o to, żeby się uśmiechać!

Moją małą radością (jedną z trzech, ale o jednej napisze...) było rodzeństwo. Może nie często się zdarza, że się widzimy "sami" we trójkę, ale zawsze jak tak jest to czuć więź, czuć wsparcie, wzajemną pomoc, troskę. Ale nie śmiertelnie poważną - owianą żartem, takim, jaki każdy z nas wnosi w naszą trójkę (z wiadomych, pomijam najstarszego)..

Nie jestem najlepszym bratem. Jestem bratem wystarczającym. Takim, który jak go potrzeba to jest, a bywa jak nie jest potrzebny. Za to siostry mam złote - można na nich polegać, doradzić się, porozmawiać, przegadać głupoty. I mimo, że kiedyś usłyszałem, że się nie udaliśmy, to śmiem twierdzić, że się udaliśmy maksymalnie jak się dało! A co!

Taką radością możesz być też Ty! Ba! Jesteś!

Taką radością może być krótka chwila, niby nic nie znacząca - obiektywnie mogło by jej nie być, wiele by się nie zmieniło... Dla wszechświata. A dla kogoś już tak.


Radość to serce... Ale bywa też tak, że to rozum wygrywa.

I bardzo dobrze!


Ł.

Brak komentarzy: