...bo można ją dostać każdego dnia, w każdej chwili.
Wróciłem trochę do materiałów z Berkley na temat szczęścia. I otaczania się nim.
No ja w zasadzie mam to (nomen omen) szczęście, że szczęściem jestem otoczony... Naprawdę... W kwietniu pisałem jest dobrze. I to wystarczy. Teraz mogę napisać, że jest bardzo dobrze i proszę o więcej.
Ale wracając do głównego wątku - empatii. Nie wiem czy wiesz, że osoby o wysokim poziomie empatii w zasadzie mają w życiu łatwiej? Jeśli potrafisz chociaż przez moment wczuć się w sytuację osoby, której na przykład nie lubisz - może Ci się zmienić trochę punkt widzenia. I tak - wiem, trudne to jest. Sam tego często nie robię. Ale warto budować w sobie empatię, bo ona raz, że daje nam siłę, to dwa - pozwala zjednać sobie ludzi. A no i na koniec dnia lepiej rozwiązujemy wyzwania, które napotykamy.
Dlaczego akurat o tym dzisiaj. Jest takie ćwiczenie na budowanie właśnie tej supermocy polegające na tym, że staramy się przynajmniej raz w tygodniu odezwać się do zupełnie obcej osoby, tylko wiesz - nie tak na zasadzie "o jaka piękna pogoda, nieprawdaż?", tylko z atencją i troską.
Jadę sobie pociągiem... Pełnym pociągiem (chociaż faktycznie miejscówka obok jest wolna - i to nie dlatego, że ją wykupiłem w razie czego).
Na tym wolnym miejscu usiadł chłopiec. Spoko - wolne, niech siedzi.
Ale obok stała jego mama, w zasadzie młoda, nawet bardzo i tak stoi, nie narzeka, a jakiś dziwny typ nie wytrzymał i wstał ze swojej wykupionej miejscówki i się uparł, żeby usiadła. Co afery z tego się zrobiło, to głowa mała - w finale wszyscy stali. No ale dziwny typ pewnie inaczej nie potrafił...
Świat mnie nieustannie zadziwia. I zaskakuje. W tym moimi własnymi wyborami (które chyba czasem lecą z podświadomości...)
W drodze do...
Ł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz