... nie jest co dzień!
Każdy dzień jest inny. Nie da się ukryć. Ten dzisiejszy zaczął się - a w zasadzie skończył bardzo wcześnie, później zaczął koło 6... ale był pochmurny i deszczowy. W południe już był ciepły i słoneczny, a końcówka jest rześka i świeża...
To co jest pewne to zmiana i na nią powinniśmy być gotowi.
Wczoraj trudna lekcja. Dzisiaj praktyka. A nie jest łatwo. Nie jest, jak się obiecało, że się nie będzie głupim - a tego nie da się odjąć tak o, z minuty na minutę. To trzeba wyćwiczyć.
Ale staram się. Telefon... nie jest najważniejszy. Podobno można poczekać. Podobno... chociaż ja dosyć niecierpliwy jestem. Bo lubię... bardzo.
A skoro się powiedziało, że się obiecuje i się postara, to warto. Jeśli nam zależy. Bo jak nam nie zależy, to sobie możemy mówić co chcemy. Nie ma to znaczenia.
Czy było dzisiaj miejsce na radości??!! TAK!
Małe, ale znaczące. Nie trzeba dużo. To może być telefon. Taki wiesz, bez większego powodu. Tylko po to, żeby w sumie zadzwonić (tak mi się wydaje). To może być świadomość, że ktoś zadziałał pod wpływem (?) serca, ale gdzieś tam rozum po drodze zadziałał... To może być świadomość, że jesteśmy po coś. Nawet dla kogoś. Może nawet ważni.
I to nie musi być wielkie. To może być małe, może być tylko dla nas widoczne.
Przeszkadzali. Jak co dzień. Nie ma dnia, żeby ktoś dał spokój. I rozumiem, że może każdy ma jakąś sprawę, ale wkurza mnie jak to sprawia, że wychodzisz... Chociaż wiem. Znam konsekwencje. Albo przynajmniej się ich domyślam.
A to nie jest nic złego. A jak niesie radość - to nawet dobre to jest!
Jeśli chcesz, to możesz!
Ł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz