niezwykły-zwykły-niezwykły-zwykły...
Sam nie wiem jaki, sam nie wiem czy...
Podsumowując w zasadzie ostatni czas, bo nie dzień, bo się nie da... czas biegnie szybko, szybko za szybko...
To jest MOJA rzeczywistość.
Czy to jest właściwe podejście - pewnie nie. Ale jest moje.
Kiedyś zwolnię - obiecuję... ale to będzie kiedyś, a teraz?
Teraz chciałbym - tak - chciałbym - żeby... no właśnie - żeby co? Chciałbym, żeby każdy był szczęśliwy - tak wewnętrznie. Ale z drugiej strony wiem też, że każdemu nie dogodzi.
Pewnych rzeczy nie da się zrobić na siłę. I wiem, że jak ktoś nie chce, to ... no cóż.
Mało składny post - dlaczego? Bo równolegle pracuję, a jestem po wymagającym dniu - nie tylko zawodowo, prywatnie w zasadzie też. Wstałem o 6:00 - cisnąłem na pełnej petardzie, jest 21:20, ja bez zatrzymania. Jeszcze tylko kilka godzin. Niewiele w zasadzie, bo doba się kończy za niecałe 3...
Takie dni, jak dzisiaj są męczące - wiadomo. Ale to jest to co lubię chyba najbardziej - nie ma wtedy czasu na myślenie, oczywiście takie głębokie, rozkminy, wiesz...
Jest wtedy czas na działanie, szybkie solucje, rozwiązywanie problemów w locie. Mam wtedy trochę problem z ludźmi, którzy się snują - przyjadą, popatrzą, pokręcą się, ale niewiele wniosą, tak są o - same nie wiadomo po co. Jak ja się spieszę, to oczekuję. Nie dotrzymania tempa (a przynajmniej nie od każdego), ale...
Ale lubię też jak ktoś po drodze powie mi "usiądź na chwilę", "odpocznij", "gdzie się spieszysz"...
Tylko właśnie - nie zawsze się da to zrobić. Czasem nie ma warunków...
Ale zawsze warto dostrzec uśmiech, miłe słowo.
Dziękuję.
Idę spać.
Za kilka godzin.
Ł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz