...a właściwie jej brak...
...tak... dopadł mnie brak motywacji... przede wszystkim do pracy... ale i jakoś tak nie chce mi się brać udziału w "wyścigu szczurów"... o pracę, o lepszą posadę, o szczęście... właściwie o wszystko...
Źle mi z tym, ale średnio widzę na razie co zrobić... powinienem pracować... a jakoś nie mogę... nie mogę się skupić... nie mam jak się zastanowić... a tutaj trzeba podejmować decyzje... często ważne... czasem mniej... ale trzeba... a to wymaga jakiejś logiki... rozsądku... nie można wiecznie żyć bez planu... i czuję, że się zbliża coraz bardziej czas, kiedy to planowanie będzie na pierwszym miejscu...
...i nie będzie miejsca na bycie spontanicznym...
...Idą wakacje - czas totalnego zawieszenia... nie wiadomo czy wracać do domu, czy siedzieć w Rzeszowie... a jak siedzieć to po co? dla kogo? dla siebie? dla innych? co robić? może w końcu mieć prawdziwe wakacje? a może wrócić do domu i tam "odpocząć"?...
...za dużo pytajników w mojej głowie... za mało kropek... za mało stanowczych i pewnych wyborów... ale ponoć niczego nie można być pewnym...
...ale daję radę - żeby nie było, że nie...
pzdr.
Ł.
wtorek, 19 czerwca 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz