sobota, 13 czerwca 2026

Dzisiejszy dzień...

Był niesamowicie dziwny.

Kwestia nastawienia, wiesz? I tego co się wydarzy na linii startu.

Dzisiaj sajgon - prawdziwy 13 dzień miesiąca. Kłótnia od momentu, kiedy większość wstała.

Kłótnia, która porozstawiała nas w swoich miejscach... Mnie od lat w nijakim, bez decyzyjnym miejscu nigdzie.

Ostre słowa. Nie wiem czy jakiś żal później - ja zachowałem spokój. Tylko pomyślałem "Bo wyjdę... Na zawsze".

Później mega duma - młody dowiózł maksymalnie. Super się zaprezentował - nie tylko w ustalonych scenkach, ale jako lider. Moim zdaniem, ale co ja się tam znam...

Później pogoda płatała figle. Ale w południe się rozpogodziło - maksymalnie. I co chwilę znajdowałem szczęście - koniczynka za koniczynką. Już nawet nie wszystkie zrywałem.

W tzw. międzyczasie rozmowa. Ważna. Bardzo ważna. Z Bardzo WAŻNĄ osobą. Może powiedziałem za dużo, może się odsłoniłem - ale ufam, że akurat ta osoba będzie ostatnią, która będzie próbowała mnie zranić. Świadomie.

72/72. Nie zrozumiesz jak nie znasz kontekstu.

Później był pretekst i lody. Jak to człowiek umie skreować sobie okazję... No właśnie - do czego? Do utrzymania sobotniej tradycji ;)

Dobre i 5 sekund.  Bardzo dobre!

Kończymy ten dzień piknikiem, nabitym guzem, piękną tęczą i...


...prawie dzwonem... Ale też pięknym rozgwieżdżonym niebem.

Dzięki Tato!

Tak trzeba żyć  - z głową podniesioną do góry, wyprostowanym, dumnym!


To był dobry dzień - tak go kwalifikuje. A radości z dzisiaj? Ty. Nawet przez 5 sek.

Szczerość w rozmowie - może dlatego, że nadal jesteśmy "obcy" dla siebie.

I całe to co było dookoła - staranie J, zabawach J, guz! I po prostu czerpanie z życia tu i teraz, bo nie wiadomo czy jutro będzie!


Ł.


Śpij spokojnie!


Brak komentarzy: