...ostatnio... No właśnie - pisanie odłożone, bo czasu nie ma. Albo weny. Albo jednego i drugiego.
Ale dzisiaj, trochę inaczej jest.
Trzy rzeczy: ludzie i obserwacje, głębia i niebo.
Zacznę od nieba. To jest cud. Uwielbiam niebo nocą. Spokojne, z gwiazdami - takie bezchmurne. Żyję w okolicy, gdzie jest totalnie ciemno, więc widać wszystko jak na dłoni, Wielki Wóz, Mały, Kasjopeę, wszystko... Jakby to było blisko, mimo że jest tak daleko. Widać też postęp i technologie, bo co jakiś czas przeleci satelita, ISS czy starlinki...
Budzi to podziw, ciekawość, zainteresowanie. Zważywszy na to, że kosmos nie jest tak bardzo odległy zawodowo...
Druga rzecz. Głębia. Byliście kiedyś w środku nocy, takiej kiedy już latarnie gasną nad jakąś woda? Większa? Jezioro, zalew, morze?
Ja tak. Dzisiaj chociażby. Tak się złożyło, że zaglądałem w głębie. To jest zatrważające. Dokładając do tego odbijające się niebo, ma się wrażenie bezdenności a tym samym nieskończoności tej otchłani. Można by się zatopić. Naprawdę zatopić. Odpłynąć.
Trzecia sprawa to ludzie i ich zachowania.
Czasem mam wrażenie, że ktoś ma żal i nie potrafi przejść nad tym. Wtedy robi złośliwości, a jak jest chwilę sam, to stoi jak kołek z rękami w kieszeni.
Czasem jest miło złapać czyjś wzrok i wiedzieć, że akurat w tym momencie myśli o Tobie. Czy dobrze czy źle? To też widać...
Czasem naprawdę fenomenalnie jest popatrzeć komuś w oczy z bliska - i z tego chyba nigdy nie wyrośnę. Zawsze robi to na mnie wrażenie. Bywa tak, że takie spojrzenie łączy rozgwieżdżone niebo z ogromem otchłani. I widzisz tam geniusz i głębie, w której możesz się zatopić. Czasem warto... W zasadzie po prostu warto szukać takich momentów.
Czasem mnie też zastanawia co za tymi oczami się kryje... Ale może się kiedyś dowiem, albo nigdy.
Czy to dla wszechświata będzie miało znaczenie? Nie sądzę. Dla mnie? Na pewno.
Tyle... Droga do domu ;)
Droga, do domu!
Ł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz